forum turystycznych

Aga
07.10.2008 23:05:00

Lokalizacja: koło okna ;)
Posty: 93 #163455
Ciekawe słowa wesoły

A ja od siebie dorzucę coś ze strony organizacyjnej wesoły

Planowanie zaczęło się kilka dni po zezłorocznym spływie ( teraz już też mam plan na przyszły rok, jest już nawet wątek na forum wesoły ) ale wracając - plan był prosty - szukam rzeki na 14 dni, w miarę łatwej dla początkujących ale zarazem ciekawej dla tych, którzy wiosła mają już do rąk przyrośnięte. Padło na Brdę - ze względu na długość, trudność i krajobrazy.

W grudniu kajaki były już zamówione, zostało tylko skompletować ekipę.
Pierwsze ogłoszenie na Mszy padło chyba w marcu, ostatnia osoba zapisała się na 3/4 dni przed spływem.

Tydzień przed spływem zaczęły się gorączkowe poszukiwania taniego jedzenia i transportu...

Tydzień przed spływem jest najgorszym tygodniem bo wszystko zwala się na głowę...

Na szczęście są ludzie, którzy zawsze pomogą ( ukłon w stronę sublokatorki z namiotu )
Na cztery dni przed spływem - mamy transport wesoły Uff... jeden kłopot z głowy...

Dzień wyjazdu - piątek - samochód spakowany ( jeszcze było miejsce na gapowiczkę z Poznania wesoły ), pies na kolanach u taty i w drogę...
Przyznam szczerze - raz mało brakowało a samochód jadący przede mną, miałby moją tablicę rejestracyjną zespoloną z tylnym zderzakiem wesoły
Jdnak ciężkim samochodem hamuje się dłużej... bardzo szczęśliwy

Dojechaliśmy na miejsce o 18 w piątek, szybkie i sprawe wypakowanie bagaży i w droge na pole namiotowe - tu ogarnęły mną i Agą wątpliwości - po co w sobotę zrywać się o 4 rano i jechać po ekipę i kajaki jak można na nich poczekać dwa dni bo i tak tu przypłyną ? oczko
Bus podjechał o 5 rano... nie było wyjścia wesoły

Na ekpię z pociągu czekał wynajęty AUTOBUS ! Cóż... trzeba dbać o spływowiczów wesoły
Przyjechali coś koło 7 rano, a o 9 byliśmy już na wodzie.

Zaczęło się...

Później było ciekawie - mało jedzenia ( za które naprawde przepraszam ), płatne biwaki, stres jak mnie gajowy ( służbista #$!@*%^ ) spisywał za rozpalenie ogniska..., wywrotki tam gdzie akurat lepiej żeby nikt się nie wywrócił... 30 m wody pod kajakiem na jeziorze oczko, burza na jezorze, woda w namiocie, pioruny trzaskające w promieniu 50 m ( a my pod drzewami... ), kamienie, kłody i konary - czasami udawało się ominąć... tubylcy, nie zawsze trzeźwi ale przynajmniej weseli, zapory zmuszające do przeciagania kajaków po trawie, błoto takie że hipopotam by utonął, trasa, która okazała się za łatwa ( wyprzedzaliśmy zaplanowane biwaki o jeden dzień )... no a do tego marudy w ekipie, którym marzyły się kąpiele w łazience, gorące dwudaniowe obiady i materace zamiast karimaty... hehe oczko ( zawsze take się znajdą i za rok też pewnie będą jęzor - ale to dobrze - dodają uroku i jest nad kim popracować aby nieco taką osbę "od-cywilizować" )

Ogarnąć to i nie oszaleć - ciężko

Wiem, że było wiele niedociągnięć z mojej strony ale wiem też, że było ich mniej niż w zeszłym roku wesoły

Na przyszły rok obiecuje poprawę, ale nie obiecuje poprawy warunków w jakich przyjdzie nam spędzić kilkanaście dni z wiosłami...

Dziękuje tym co byli, świetna ekipa, różnorodna, zwariowana... Mam nadzieje, że przynajmniej kilka osób pojawi się na szlaku za rok.

Dobra, kończę bo późno wesoły
Aby pisać na forum musisz się zalogować !!!
rss · kontakt · załóż własne forum · TestHub.pl · darmowe ogłoszenia go24.pl · korzystasz z forum? wesprzyj projekt!